.::menu::.
.::księga gości::.
.::zmiany na stronie::.
© 2006-2008 Mariusz Zaleski
contact@aristo-samar.com


strone odwiedzono 40117 razy
ostatnio 2009-01-06 02:22:00
|
Przygoda z Commodore 64
C64 mam, jesli mnie pamięć nie myli od 1992 roku. Jakieś pół roku wcześniej, jeden z moich kolegów dostał na święta komodorka z magnetofonem od rodziców. Wykorzystywał go, jak
większość młodych ludzi do grania - przedewszystkim w szachy ( pozdrawiam Dominik! ). Dostęp do komputera był na "zapisy", dlatego skupiłem się raczej na czytaniu instrukcji
obsługi, która porzyczyłem od Dominika. Kto miał w ręku instrukcję do komodorka
sprzedawaną razem z komputerem wie, że oprócz podstawowych informacji opisujących
sposób podłączenia i uruchomienia gry "River Ride", jest też w niej kompletny kurs Basica - języka wysokiego poziomu zaimplementowanego w
romie C64 na stałę.
Zacząłem
bacznie studiować owy podręcznik i pisać "moje programy" w zeszycie w kratkę. Kiedy
zapisałem już prawie cały zeszyt pokazałem go mamie. Okazało się to dobrym posunięciem.
Kilka miesięcy póżniej miałem już C64 z magnetofonem :-). Posługiwałem się już wtedy
dość biegle Basicem, może dlatego jako jeden z niewielu poźniejszych "scenowych
koderów", nie zaczynałem swojej przygody z komputerem od łamania joysticków ale
praktycznie od razu od zabaw z programowaniem.
Jako, że byłem dumnym posiadaczem
C64 zacząłem poszukiwania jakiegoś czasopisma, które zajmowałoby się sprzetem, który
miałem. Jedynym pismem, które wtedy znalazłem było "Commodore & Amiga". Tam
trafiłem na siódmą lekcję assemblera 6510, który zacząłem pilnie studiować. Basic
jest bardzo fajnym językiem, w którym pisze się dość łatwo i przyjemnie. Jest za
to bardzo wolny, szczególnie, że C64 dysponuje procesorem o szybkości 1MHz, a tak
naprawdę to nawet trochę poniżej 1MHz.
Kiedy możliwości Basic'a przestały mi powoli wystarczać, zacząłem interesować się "prawdziwym językiem", jakim jest na C64
Assembler. Nie wymaga on juz interpretacji (tłumaczenia kodu podczas wykonywania
programu) na język maszynowy, ponieważ sam już nim jest, dlatego wykonuje się czasem
nawet 1000 razy szybciej niż Basic. Należy on do jednych z najtrudniejszych języków
programowania chyba na każdym sprzęcie, ale daje za to możliwość "wyciśnięcia" ze
swojego komputera wszystkiego, na co go stać. Wtedy to już chyba wpadłem na całego.
Czasami nie odchodziłem od komputera całymi tygodniami, tylko pisałem.
Pamiętam, jak przyjeżdżał do mnie
Zeor
i robiliśmy sobie tygodniowe maratony kodowania. Polegało to na tym, że jeden z
nas pisał całą noc. Nad ranem szedł spać przekazując wszystko co do tej pory zdrobił
drugiemu, który to z kolei kontynuował wspólne dzieło w trakcie dnia.
Niezmierną radość i satysfakcje dawała nam - i to nie zależnie
od tego co pisaliśmy
- możliwość tworzenia, przekształcenia swoich pomysłów na coś
materialnego...
Wracając jednak do magazynu "C&A". Znalazłem tam adres Michała Rełkowskiego, znanego na scenie pod psełdonimem
Daf. Michał był pierwszą osobą ze sceny C64,
z którą nawiązałem kontakt. Niedługo potem wstąpiłem do jednej ze scenowych grup, która
nazywała sie
3LUX
- która to później połączyła sie z grupą
Samar .
Na scenie wybrałem profesję
kodera, prawdopodobnie właśnie przez tą "instrukcję obsługi". Odkąd pamiętam, najbardziej
pociągało mnie pisanie programów, niż powiedzmy
rysowanie czy muzykowanie. Przede wszystkim
zajmowałem się pisaniem różnych programów użytkowych, to było to, co lubiłem najbardziej.
Niektórzy koderzy zajmują się łamaniem gier, niektórzy ich pisaniem, i jest to coś,
co sprawia im największą frajdę. Mi najwiekszą przyjemność zawsze sprawiało
pisanie toolsów.
Oczywiście mam na koncie rówieniz kilka gier, demek i kolekcji.
Scena to przede wszystkim dema. Nie służa one do niczego innego, jak do
ich oglądania. To taka wersja elektronicznej sztuki, gdzie połączone ze sobą takie
składniki jak grafika, muzyka, efekty i design, tworzą swoiste dzieło, które później
oglądają inni. Kilka
produkcji
tego rodzaju, które napisałem we współpracy z innymi scenowcami można cały czas znaleźć w necie.
Tak jak pisałem jednak wcześniej,
mnie interesowało najbardziej pisanie użytków. Jednym z projektów, który uważam
do tej pory za jeden z moich najciekawszych pomysłów, jest RT-DRAWER. - edytor graficzny,
który oprócz standartowych funkcji rysowania posiadał pewną szczególną cechę. Mianowicie
zapamiętywął kolejność i położenie każdego narysowanego punktu na ekranie potrafiąc
później odtworzyć narysowaną pracę dokładnie w taki sposób, jakby grafik rysował
ją przy tobie od nowa. Wykorzystałem tę technikę później w kilku swoich demach,
między innymi w produkcji, która wygrała rywalizację w klasie Demo Compo na
Tarnowskim copy-party
w 1995 roku.
Demko nazywało się
Dooms Day . Praktycznie całe demo składa
się z prac rysowanych przez grafika znanego pod pseudonimem
Worm . Możesz obejżeć wszystkie moje prace,
na twoim PC za pomocą
emulatora Vice.
Wrócę
jednak jeszcze do użytków, które zawsze najbardziej lubiłem pisać. Jest kilka powodów,
dlaczego przypadła mi do gustu rola tools-coder'a. Bardzo zawsze
pociągała mnie ich interaktywność z użytkownikiem. Jak wiadomo dema jej nie maja,
i wymagają od twórcy, co chyba zawsze było moją słabą stroną - zdolności artystyczno
- designer'skich. Sam raczej uważam się za rzemieślnika, który potrafi wykorzystać umiejętności, które zdobył wcześniej. Moim zdaniem artystą trzeba się poprostu
urodzić. Przy pisaniu programów użytkowych na C64 nie jest się ograniczony ramami
czasowymi, które narzucają specyficzny sposób pracy z kodem programu. Oczywiście
te ograniczenia nie dotyczą już zupełnie dzisiejszych komputerów, których procesory
przekroczyły już chyba dawno szybkość dźwięku. Jednak czym skorupka za młodu nasiąknie, tym...
Dlatego pewnie dziś pisząc już tylko na PC, piszę nadal
programy użytkowe.
Ze
sceną komputerową wiążę mnóstwo fajnych wspomnień, które wpłynęły na to, czym zajmuję
się dzisiaj. Copy-Party, które przyciąga rzeszę maniaków komputerowych, a raczej
ludzi, którzy nie wykorzystują komputera tylko do grania czy oglądania filmów, to
coś, co myślę pozostanie do końca mojego życia czymś magicznym, co napędzało moją
scenową działalność i również mnie samego.
Mam ciągle sporo przyjaciół z tamtych
czasów, z którymi pozostaje w kontakcie.
Pozdrawiam Mariusz 'Aristo/Samar' Zaleski
ps. Poniżej znajdziesz
niepełna jeszcze listę produkcji, które napisałem, lub w których brałem udział jako koder.
Jeśli chcesz dowiedzieć
się czegoś więcej o scenie C64, związanych z nią ludziach,
czy produkcjach scenowych,
kliknij na jeden z żółtych linków
w tekście.
|
|